Herbaty przemysłowe a herbaty autorskie

Autor: Łukasz Janik Temat: Wiedza o herbacie Z dnia:

Sięgając po kolejną porcję naszej ulubionej herbaty zdarza nam się pomyśleć o tym skąd i w jaki sposób ona do nas dotarła. Myślimy wtedy o zielonych plantacjach w górskich obszarach strefy zwrotnikowej i tropikalnej, o kobietach ubranych w lokalne stroje, pieczołowicie zrywających najmłodsze listki z wierzchołka krzewu herbacianego. Czy droga herbaty do naszych czajniczków zawsze wygląda tak sielankowo?

Nie bez przyczyny przemysł herbaciany nosi nazwę „przemysłu”. Zapotrzebowanie na herbatę, jeden z najpopularniejszych obecnie napojów w skali całego globu, jest tak wielkie, że zaspokojenie go metodami tradycyjnymi, ręcznym zbiorem i obróbką liści, byłoby praktycznie niemożliwe. Owszem, zbory herbaty na Cejlonie lub w plantacjach afrykańskich często jeszcze przeprowadzane są ręcznie, głównie z uwagi na koszty, jednak w wielu rejonach, na przykład w Japonii, zbiory herbaty z plantacji przemysłowych przeprowadzane są za pomocą maszyn, specjalnych herbacianych kombajnów koszących wierzchnią warstwę najmłodszych herbacianych liści. Nawet najnowocześniejsza japońska technologia nie oznacza niestety, że skoszone w ten sposób listki są zerwane i dobrane pieczołowicie.

Same zbiory, to jeszcze nie wszystko. Wszystkie procesy obróbki liści, dające nam w rezultacie nasz ulubiony rodzaj herbaty, dawniej przeprowadzane ręcznie, są obecnie dziełem maszyn, coraz bardziej zaawansowanych i coraz mniej potrzebujących nadzoru człowieka. Można dzięki nim uzyskać znaczną ilość herbacianego suszu i zaoferować go chłonnemu rynkowi za niewygórowaną zazwyczaj cenę.

Jeśli chodzi o herbaty do codziennego popijania, mające przede wszystkim ugasić pragnienie lub ogrzać nas w chłodne dni, byłoby to do zaakceptowania. Dla odbiorców pragnących jedynie kubka ciepłego napoju nie będzie aż tak istotne, ile czynnika ludzkiego znalazło się we wszystkich etapach produkcji.

A jeśli chcemy czegoś więcej?

Możemy obecnie zaobserwować, nie tylko w środowisku miłośników herbaty, jak rośnie świadomość tego, co spożywamy. Coraz bardziej zależy nam na tym, żeby nasza żywność miała wartość, była przygotowana starannie i zdrowo. W przypadku herbaty widoczne jest to w staraniach pozyskania herbaty wytwarzanej metodami naturalnymi, na niewielką skalę wynikającą z ograniczonych możliwości ludzkich, z poszanowaniem środowiska naturalnego. Wytwarzanie takiej herbaty jest bardzo pracochłonne oraz czasochłonne, co odbija się na jej cenie, ale należy pamiętać, że nie jest ona produktem wielkiej machiny przemysłu, tylko dziełem konkretnego człowieka. Takie herbaty nazywamy „autorskimi”.

Przykładem takiej osoby znanym nam osobiście jest pan Toshifumi Shibamoto z Japonii, po którego herbaty sięgamy chętnie w naszej herbaciarni. Rolnik – pasjonat, zafascynowany niemal zapomnianymi technikami obróbki liści, starający się wytwarzać herbaty zgodnie z duchem ekologii i wciąż poszukujący nowych metod. Kilka lat temu postanowił pójść na przekór rodzinnej tradycji uprawy liści herbaty na potrzeby lokalnego przemysłu. Jego rodzina posiada plantację, której plony przeznaczone są do produkcji herbaty zielonej na dużą skalę. Pan Shibamoto na wydzielonym fragmencie rodzinnego pola uprawia krzewy metodami naturalnymi, liście zerwane własnoręcznie obrabia we własnym zakresie, korzystając tylko z takich maszyn, które obsługuje i nadzoruje osobiście.

Smak jego herbat jest nieporównywalnie lepszy od tego, co mogą nam zaoferować producenci masowi, a my możemy mieć pewność, że pijąc jego herbaty pomagamy mu się rozwijać i dokładamy swoją cegiełkę do świata bardziej ludzkiego, skrojonego na naszą, człowieczą miarę.